Menu

Przygoda w przebieralni

Zawsze lubiłam zakupy. Jak na rasową kobietę przystało, uwielbiam odwiedzać sklepy. Z jednakową radością przemierzam z wózkiem rozległe hale hipermarketów, jak również plotkuję z właścielkami małych, osiedlowych butików. Szczególnie cieszy mnie bogactwo towarów w sklepach odzieżowych, zwłaszcza markowych. Lubię się dobrze ubrać, a mój mąż lubi mnie widzieć elegancką. Wczoraj też przeglądając szafę, stwierdziłam, że przydałoby się coś nowego w mojej garderobie. Zaproponowałam Maćkowi mały spacer pasażem odzieżowym. Nie miał specjalnie ochoty, ale gdy opisywałam mu jak ma wyglądać moja wymarzona sukienka – uśmiech na jego twarzy robił się coraz szerszy.
Obeszliśmy kilka sklepów, aż wreszcie znaleźliśmy to, o co mi chodziło. Biała sukienka z lekkiego materiału, długa do kolan. Ale za to rozcięcie z boku prawie aż do talii, do tego zupełnie bez pleców i duży dekolt z przodu. Jednym słowem – sam seks. Mogłam kupić tylko ją, żadnej innej. Uprzejma sprzedawczyni podała mi ją z wieszaka i z uśmiechem wskazała przebieralnię. Maciek podreptał za mną. Zasunął zasłonkę i zapytał:
– Pomóc ci się rozebrać kochanie?
Uśmiechnęłam się tylko i wypięłam do niego pupkę. Zaraz poczułam na pośladkach jego dłonie. Przytulił się do moich pleców, a dłonie powędrowały wyżej, poprzez brzuszek, do coraz bardziej czułych piersi. Czułam jak twardnieją mi sutki, a cipka robi się wilgotna. Maciek, cały czas stojąc za mną, zaczał rozpinać mi guziczki białej bluzeczki. Patrzył w lustro – prosto w moje oczy. Zdjął bluzeczkę i zostałam w przezroczystym, koronkowym staniku, czarnej miniówie i stringach. Maciek wyczuł moje rosnące podniecenie, jednym ruchem zdarł biustonosz i całymi dłońmi objął moje pełne piersi. Przywarłam do niego, oczy zaszły mi mgłą, lecz jeszcze kątem oka zauważyłam w szparce niedokładnie zasuniętej zasłonki naszą ekspedientkę, która akurat stanęła na wprost nas. Nie patrzyła jednak na nas, a mnie nie chciało się podnosić ręki, żeby poprawić zasłonkę. Zapomniałam więc o niej i poddałam się magicznym rękom Maćka. One tymczasem zdążyły już zadrzeć spódniczkę i głaskały wewnętrzną stronę ud. Powoli rozłożyłam nogi, jedną postawiłam na ławeczce. Pochyliłam się do przodu i oparłam o poręcz. Jego ręce wręcz buszowały po mojej gładko wydepilowanej cipce, głaskały wargi i dotykały rozkosznego guziczka. Moje soki lśniły na jego palcach. W lustrze widziałam poczynania mojego ukochanego. To niesamowite widzieć co facet robi z tobą i jednocześnie czuć to! A czułam wiele. Właśnie palce Maćka odsunęły cieniutki materiał majteczek a język rozdzielił nabrzmiałe płatki, gdy naraz usłyszeliśmy:
– Może coś jeszcze Państwu podać?
Głos ekspedientki podziałal na mnie jak zimna woda, ale zaraz usłyszałam spokojny głos Maćka:
– Nie, dziękujemy, ale żonie zaciął się suwak w spódniczce. Może mogłaby Pani pomóc?
– To żaden problem. Zaraz pomogę.
Stanęłam jak sparaliżowana, a tymczasem zasłona zaszeleściła i weszła nasza elegancka ekspedientka. Była mniej więcej w moim wieku i mojego wzrostu. Chociaż weszła w bardzo intymnej chwili, nie okazała żadnego zażenowania. Stałam przed nią jak słup soli, a ona uśmiechnęła się do mnie. Potem do Maćka:
– Najlepiej będzie, jeśli potrzyma Pan brzeg spódniczki, a ja posiągnę suwak.
Ujęła swoją delikatną rączką jego dłoń i zacisnęła na brzegu spódniczki. Sama złapała zamek i delikatnie pociągnęła w dół nie odrywając dłoni od mojej pupy.Robiła to tak zmysłowo, że znowu poczułam znajome rozanielenie.
Za moment zostałam bez spódniczki, bez majteczek, w samych tylko pończoszkach. Poczułam odprężenie, czułam dwie pary rąk buszujących po moim rozpalonym ciele. Spod przymkniętych powiek widziałam obdarzających się pocałunkami mojego męża i obcą kobietę. Jej zmysłowo rozchylone wargi muskały usta Maćka, ich wibrujące języki tańczyły ze sobą. Nie czułam zazdrości – to mi się podobało. Postanowiłam zmienić tę grę! Otrząsnęłam się i zdecydowanym ruchem uwolniłam nabrzmiałego ptaka za spodni Maćka. Teraz jego zamurowało:
– Kochanie, co robisz? – wystękał zdziwiony
– To, co dobre dla Ciebie. A Ty zajmij się naszym gościem.
Podczas gdy ja uklęknęłam i włożyłam go sobie do buzi, on błądził rękami pod spódniczką „gościa”. „Gość” aż jęczał z zachwytu. Ja tymczasem pieściłam języczkiem i wargami członka Maćka, a drugą ręką masowałam jego jądra. Musiałam co chwilę przestawać, żeby się nie spuścił. Miałam plany co do jego mleczka. Te chwile przerwy wykorzystywałam, żeby spojrzeć w górę, gdzie pani ekspedientka coraz bardziej traciła kontrolę nad sobą. Jeszcze starała się zapanować nad podnieceniem, jeszcze walczyła ze sobą, ale widziałam, że przegra tę walkę. Coraz głośniej dyszała, jej naprężone ciało coraz bardziej reagowało na pieszczoty mojego męża. Patrzyłam zafascynowana. Bez protestu pozwoliła sobie zdjąć majteczki, ale została w sukience. Teraz nadeszła moja pora do działania. Postanowiłam być stanowcza:
– Nachyl się dziwko! – syknęłam jej do ucha dość mocno przygryzając płatek.
Spojrzała na mnie zdziwiona, ale wykonała rozkaz bez namysłu.
– Rozszerz nogi! – nie mogłam się powstrzymać, dałam jej klapsa w apetyczną wypiętą pupę.
Nie siliłam się na delikatność. Zdecydowanie wsadziłam rękę w jej krocze, chcąc poczuć wilgoć. Wilgoć – to mało powiedziane – ona była mokra! Wyczułam kobiecy guziczek i trochę go popieściłam.
Pamiętałam o Maćku, patrzył na nas zafascynowany trzymając w dłoni swojego wielkiego ptaka. Widziałam, że już zrywał się do lotu, jeszcze chwila, a może być za późno! Ujęłam pośladki nachylonej dziewczyny, rozszerzyłam je bezceremonialnie i rozkazałam Maćkowi:
-Włóż!
Mój mąż z radością wykonał polecenie. Zaczął swój męski ruch. Jego tłok poruszał się miarowo i zdecydowanie. Patrzyłam jak urzeczona na ten taniec mojej własności w ciele obcej kobiety. Z transu wyrwał mnie cichutki jęk.
– Dobrze ci samico? – nachyliłam się do ucha ekspedientki.
– Dobrze ci z moim mężem? – powtórzyłam
– Taaaaaaaak – usłyszałam cichutko.
– To dobrze! Chcę, żebyś mu dała rozkosz, rozumiesz?
– Taaaaaaaaaaaak!
Odwróciłam się by ponownie obserwować członka Maća w cipce dziewczyny – w samą porę! Zdążyłam zobaczyć naprężone ciało męża, grymas na jego twarzy, oraz potok białego mleczka wylewającego się z cipki dziewczyny. W tym samym momencie usłyszałam jej głośniejszy jęk. Hamowała się biedaczka jak mogła, by nikt nie usłyszał, ale nie zdołała całkowicie powstrzymać miłosnych odgłosów. Za chwilę wstała a ja przytuliłam ją i pocałowałam prosto w usta.
– Byłaś dobra dziwko! Może chciałabyś kontynuować dłużej tę, tak pięknie rozpoczętą znajomość?
– O tak! Chcę być waszą przyjaciółką, chcę wykonywać wasze rozkazy!
– Dobrze, wobec tego zapraszamy Cię do nas, następny weekend.
– Przyjdę na pewno, Pani!
Maciek tymczasem doprowadził się jako tako do porządku. Objął mnie czule, a potem Iwonę:
– Myślę, że przeżyjemy mnóstwo wspaniałych chwil!
Iwona chciała włożyć majteczki, ale krocze spływało mieszaniną soków Maćka i jej własnych. Zajęłam się nim czule. Iwona znowu zaczęła cicho pojękiwać, ale zupełnie się nią nie przejmowałam. W końcu ja byłam Panią i ja decydowałam, czy będzie jej dobrze, czy nie. Wylizałam ją do czysta i lekko omdlałej założyłam majteczki. W takim stanie wypchnęłam ją z kabiny.
W ten sposób nawiązaliśmy nową, bardzo interesującą znajomość. Może kiedyś wam opowiem, jak się bawimy…

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *