Menu

Internet zabija branżę porno

Nie jest żadną nowością stwierdzenie, że Internet ma zły wpływ na rynek wydawniczy. Nie ma potrzeby kupowania papierowych pism czy filmów na DVD, gdy nie dość, że można je znaleźć w sieci, to jeszcze da się to zrobić zupełnie za darmo. Wydawało się jednak, że pozycja branży porno jest niezachwiana; popyt na świerszczyki jest zawsze. Tymczasem okazuje się, że nawet ta branża wiele traci na darmowym dostępie do materiałow erotycznych on-line.
Póki Internet był dobrem rzadkim i luksusowym, wszystko szło gładko. W Polsce pisma erotyczne sprzedawano w kioskach od 1989 roku, mimo że dopiero w 1998 pornografia została zalegalizowana. Po tej dacie nastąpił istny boom, a złoty okres świetności pism i filmów dla dorosłych miał miejsce w latach 2000-2005. Wpływ miały na to dwa czynniki: z jednej strony wciąż lichy dostęp do Internetu i nieciekawa oferta telewizji kablowej, z drugiej; rozwój technologii umożliwiającej dodawanie do pism gadżetów w postaci filmów na kasetach, a następnie płytach. W tym czasie ukazywało się w Polsce 75 erotycznych periodyków, z czego 50 tytułów należało do agencji Pink Press.
Co się dzieje teraz? Ano źle się dzieje. Kilka lat temu światowe porno można było szacować na 97 mld dolarów rocznie. 70% tej kwoty produkuje USA. Dziś rynek jest mniejszy o jakieś 30%.
To tylko liczby, ale bardzo wymowne. Za kilka lat może się okazać, że branża porno przestała być jedną z najbardziej dochodowych.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *